Puszcza Zielonka o piątej rano – kto tu mieszka, kiedy my śpimy

Piąta rano, parking przy Dziewiczej Górze. Silnik zgaszony, okno otwarte. Pierwszy dźwięk to nie ptasi śpiew – to dudnienie. Niskie, rytmiczne, jakby ktoś walił pięścią w pusty pień. Dzięcioł czarny rozpoczyna dzień pracy wcześniej niż ty.

Puszcza Zielonka leży kilkanaście kilometrów na północny wschód od centrum Poznania, między Murowaną Gośliną, Skokami, Kiszkowem i Pobiedziskami. Ponad dwanaście tysięcy hektarów lasu, z czego osiemdziesiąt procent to tereny leśne – największy i najbardziej zbliżony do naturalnego kompleks leśny w okolicach miasta. Park krajobrazowy utworzono tu w 1993 roku, ale las sam w sobie jest znacznie starszy. Najstarsze drzewostany mają ponad sto sześćdziesiąt lat. Są tu dęby, buki, sosny, graby i brzozy, jeziora i mokradła, rynny polodowcowe i morena denna z Dziewiczą Górą piętnącą się na sto czterdzieści trzy metry nad poziomem morza.

Ale to wszystko wiedzą ludzie, którzy tu przyjeżdżają w sobotę na rower. My przyjeżdżamy o piątej rano, kiedy parking jest pusty, las ciemny i wilgotny, a jedynym światłem jest bladopomarańczowa linia nad koronami drzew na wschodzie. Bo Puszcza Zielonka o piątej rano to zupełnie inne miejsce niż Puszcza Zielonka w południe.

Pierwsza zmiana: nietoperze kończą pracę

O tej porze nad leśnymi jeziorkami i stawami krążą jeszcze ostatnie nietoperze. W Puszczy Zielonka stwierdzono czternaście gatunków tych ssaków – to jedna z najlepiej zbadanych chiropterologicznie puszcz w zachodniej Polsce. Borowiec wielki, nocek rudy, karlik większy, mopek, gacek brunatny – każdy z nich ma swoją strategię polowania i swoje ulubione miejsca.

Borowce wielkie latają wysoko, ponad koronami drzew, łowiąc chrząszcze i ćmy w otwartej przestrzeni. Nocki rude specjalizują się w polowaniu nad wodą – przelatują centymetry nad taflą jeziora, zbierając owady z powierzchni za pomocą błon skrzydłowych. Mopki, z ich charakterystycznym, spłaszczonym pyszczkiem, polują wzdłuż krawędzi lasu, wykorzystując echolokację o wyjątkowo niskiej częstotliwości. Kiedy ty stajesz na parkingu z termosem kawy, one wracają do schronień – dziupli, szczelin w stodołach, skrzynek lęgowych zawieszonych przez leśników z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który prowadzi tu badania od dziesięcioleci.

Świt: orkiestra się stroi

Między piątą a szóstą rano las przechodzi transformację dźwiękową. Najpierw odzywa się rudzik – ten ptak śpiewa zawsze jako pierwszy, nawet w ciemnościach, kiedy inne gatunki jeszcze milczą. Potem dołącza kos, za nim zięba, szpak, bogatka. Każdy gatunek wchodzi w swój czas, jakby czytał z partytury. Ornitolodzy nazywają to „chórem jutrzennym” i badają, dlaczego poszczególne gatunki śpiewają w określonej kolejności. Jedna z hipotez mówi, że chodzi o częstotliwość dźwięku i warunki akustyczne – w zimnym, wilgotnym powietrzu świtu lepiej niosą się tony niskie, więc ptaki z niskimi głosami zaczynają wcześniej.

W Puszczy Zielonka ten chór jest wyjątkowo bogaty. Sto trzydzieści cztery gatunki ptaków lęgowych – to ponad jedna trzecia wszystkich gatunków gniazdujących w Polsce. Są tu rzadkości, które zachwycają ornitologów: bocian czarny, który buduje gniazdo z dala od ludzi, na starych sosnach w głębi lasu. Kania ruda – drapieżnik o widłastym ogonie i rudawych skrzydłach, krążący nad łąkami na skraju puszczy. Dzięcioł średni, związany ze starymi dąbrowami, rzadki w całej zachodniej Polsce. I żuraw – wielki, szary ptak o trąbiącym głosie, którego zagęszczenie w Puszczy Zielonka jest jednym z najwyższych w regionie.

Daniel: arystokrata, który tu mieszka od stu lat

Jeśli przyjedziesz o piątej i pójdziesz leśną drogą w stronę Zielonki, masz sporą szansę na spotkanie z danielem. Te eleganckie jeleniowate żyją w lasach otaczających Zielonkę od ponad stu lat i znalazły tu warunki wręcz idealne. Przez blisko ćwierć wieku łopaty byka daniela z Puszczy Zielonka były najlepszym trofeum w Polsce – co mówi wiele o jakości tutejszej populacji.

Daniel to zwierzę, które łatwo przegapić. W przeciwieństwie do jelenia nie ryczy. W przeciwieństwie do sarny nie kaszle ostrzegawczo. Stoi między drzewami, nieruchomy, pręgowany bokami, zlewając się z grą światła i cienia. Dopiero gdy się poruszy, widzisz go – i wtedy jest już za późno na zdjęcie, bo daniel biega szybko i bezszelestnie, w podskokach, jakby bawił się w ucieczkę.

O świcie daniele wychodzą z gęstwiny na leśne polany i brzegi dróg, gdzie jedzą trawę i młode pędy. To jedyna pora dnia, kiedy można je obserwować bez specjalistycznego sprzętu. Wystarczą cierpliwość i cicha podeszwa.

Pod stopami: świat, którego nie widzisz

Puszcza Zielonka to nie tylko to, co lata i biega. To także to, co pełza, skrada się i czai. Żmija zygzakowata – jedyny jadowity wąż w Polsce – żyje tu na torfowiskach i w wilgotnych zaroślach. O świcie wygrzewa się na kępach mchu, zbierając ciepło z pierwszych promieni słońca. Jest nieśmiała i ucieka na dźwięk kroków, ale warto patrzeć pod nogi – zwłaszcza wiosną, kiedy żmije są jeszcze ospałe po zimowym śnie.

Na mokradłach nad jeziorami żyją bobry, których ślady działalności – ścięte drzewa, tamy, kanały – widać nawet z daleka. Bóbr europejski wrócił do Puszczy Zielonka po latach nieobecności i radzi sobie znakomicie. Zbyt znakomicie, zdaniem niektórych leśników, bo jego tamy zmieniają stosunki wodne na dużych obszarach. Ale z perspektywy ekosystemu bóbr to inżynier, który tworzy nowe siedliska dla płazów, owadów i ptaków wodnych. Każda tama to nowy staw, każdy staw to nowe życie.

Noc odpuszcza, dzień przejmuje

Około szóstej trzydzieści, kiedy słońce wchodzi ponad korony drzew i las zalewa miodowe światło, nocna zmiana kończy pracę. Sowy – w Puszczy Zielonka gniazduje kilka gatunków, w tym puszczyk zwyczajny, symbol Wielkopolskiego Parku Narodowego – wracają do dziupli. Jenoty, które całą noc grzebały w ściółce w poszukiwaniu ślimaków i żuków, wycofują się w zarośla. Lis, którego rudą sylwetkę widziałeś przez chwilę na skraju polany, znika między paprociami.

Ich miejsce zajmują dzienne gatunki. Wiewiórki skaczesz po gałęziach, zbierając nasiona. Myszołowy zaczynają krążyć nad łąkami, wypatrując nornic. Bażanty, które nocowały w koronach drzew, schodzą na ziemię i zaczynają żerowanie. Las zmienia obsadę, ale przedstawienie trwa bez przerwy.

Jak tu dotrzeć i kiedy przyjechać

Do Puszczy Zielonka najłatwiej dojechać z Poznania, kierując się na Murowaną Goślinę drogą nr 196. Parking u podnóża Dziewiczej Góry to dobry punkt startowy. Dla rannych ptaków – dosłownie i w przenośni – maj i czerwiec to najlepsza pora. Chór jutrzenki jest wtedy najgłośniejszy, daniele mają cielęta, a bociany czarne karmią pisklęta. Zabierz lornetkę, ciemne ubranie i – koniecznie – ciszę. Smartfon zostaw w samochodzie. Ten las brzmi lepiej bez powiadomień.

Puszcza Zielonka jest tak blisko Poznania, że gdyby chciała, mogłaby być jego parkiem miejskim. Na szczęście nie chce. O piątej rano, kiedy miasto jeszcze śpi, puszcza żyje pełnią życia. Trzeba tylko przyjechać wystarczająco wcześnie, żeby to usłyszeć.