Gwda za Piłą – rzeka pstrąga i zimorodka

Są rzeki, które przepływają przez miasta niezauważone – ukryte za budynkami, zasygnalizowane co najwyżej mostem. Gwda robi to inaczej. Wpływa do Piły jak gość, który wie, że jest mile widziany – ośmiokilometrową wstęgą przez samo centrum, opływając park na wyspie, i znika w lasach równie cicho, jak się pojawiła.

Piasek pod butami, chłód bijący od wody mimo lipcowego upału, zapach żywicy sosnowej zmieszany z wilgocią nadrzecznych olch. Stoisz na skarpie gdzieś za Krępskim, tam gdzie Gwda właśnie wpłynęła na teren powiatu pilskiego, i patrzysz w dół. Rzeka jest tu wąska, szybka i niesamowicie czysta. Widzisz dno – żwir, kamienie, ciemne smugi wodorostów falujących w nurcie jak włosy. Coś błyska pod powierzchnią – ryba, za szybka, żeby ją zidentyfikować. Pewnie kleń. A może lipień. A może, jeśli masz szczęście, pstrąg.

Gwda to 145 kilometrów rzeki, która zaczyna się ze źródeł pod wsią Porost koło Białego Boru na Pojezierzu Drawskim i kończy swój bieg w Noteci w miejscowości Ujście, dziewięć kilometrów za Piłą. Jest prawym dopływem Noteci – najdłuższym ze wszystkich. Przepływa przez trzy województwa: pomorskie, zachodniopomorskie i wielkopolskie. Ale to ten ostatni odcinek, wielkopolski, od Krępska przez Piłę do Ujścia – niecałe trzydzieści kilometrów – stanowi jej najbardziej fascynujący fragment.

Dolina wyrzeźbiona przez lodowiec

Gwda płynie doliną, która powstała podczas ostatniego zlodowacenia, gdy wody roztopowe lodowca skandynawskiego torujące sobie drogę na południe wyryły w terenie głębokie koryto. Dolina Gwdy to oficjalny mezoregion fizycznogeograficzny – długi, wąski pas terenu biegnący z północy na południe przez zachodnią Wielkopolskę. Zbocza doliny są strome, miejscami wręcz urwiste. Dno pokrywa żwir i piasek, a rzeka meandruje z impetem, który na nizinie potrafi zaskoczyć.

Po obu stronach doliny rozciąga się Puszcza nad Gwdą – rozległy kompleks leśny o powierzchni ponad 72 tysięcy hektarów, rozpościerający się na terenie dwóch województw. Dominują bory sosnowe, ale na dnie i zboczach doliny pojawiają się lasy liściaste i mieszane – dęby, graby, olchy, brzozy. Ta mozaika siedlisk – od suchych borów na piaskach, przez wilgotne łęgi nad rzeką, po torfowiska w starorzeczach – tworzy warunki dla niezwykłej różnorodności biologicznej.

Kraina pstrąga i lipienia

Gwda i jej dopływy – Dobrzyca, Piława, Rurzyca, Płytnica, Głomia, Szczyra – to oficjalnie uznana kraina pstrąga i lipienia. Ta klasyfikacja ichtiologiczna oznacza, że wody są tu na tyle czyste, chłodne i dobrze natlenione, że mogą w nich żyć ryby łososiowate – najbardziej wymagające spośród naszych słodkowodnych gatunków. Pstrąg potokowy potrzebuje wody o temperaturze nieprzekraczającej dwudziestu stopni latem, z zawartością tlenu powyżej siedmiu miligramów na litr. Gwda mu to daje.

Oprócz pstrągów i lipieni w Gwdzie żyją brzany – duże, silne ryby, które wykorzystują wartki nurt do walki z wędkarzem. Dorastają tu do ponad sześciu kilogramów. Są też klenie, płocie, bolenie – w ostatnich latach coraz częściej trafiające się na wędkę – oraz okonie i szczupaki w spokojniejszych zatoczkach i starorzeczach. Na niektórych odcinkach pojawiła się głowacica, ryba dotychczas kojarzona wyłącznie z rzekami południowej Polski.

Dopływy Gwdy – Dobrzyca, Piława, Rurzyca, Płytnica, Głomia i Szczyra – to osobne światy, każdy z własnym charakterem. Rurzyca jest szybka i wąska, z gęstymi zaroślami nadrzecznymi. Piława, najdłuższy prawobrzeżny dopływ, oferuje ponad osiemdziesiąt kilometrów spokojnego szlaku przez lasy i łąki. Płytnica słynie z odcinków, na których nurt nabiera prawdziwie górskiego charakteru – bystrza między Płytnicą a Krępskim to adrenalina dla kajakarza, który szuka czegoś więcej niż spokojnego paddlingu. Wszystkie te rzeki sklasyfikowane są w pierwszej lub drugiej klasie czystości – to wynik zarówno naturalnych warunków (leśne zlewnie, piaszczyste podłoże), jak i stosunkowo niskiej gęstości zaludnienia w regionie.

Rzekę zamieszkują też bobry, które drążą nory w brzegach i budują tamy na mniejszych dopływach. Ich działalność nie podoba się wszystkim – nory osłabiają brzegi, a tamy spowalniają odpływ wody. Ale z punktu widzenia ekosystemu bobry robią dokładnie to, co powinny: tworzą naturalne zbiorniki retencyjne, spowalniają odpływ wody i budują siedliska dla dziesiątków innych gatunków.

Zimorodek i żołna

Nad Gwdą w okolicach Piły można spotkać fotografów przyrodniczych, którzy godzinami siedzą w ukryciu, w niekomfortowych warunkach, czekając na kadr. Ich łupem są ptaki, które dla większości ludzi istnieją tylko na zdjęciach w albumach: zimorodek – turkusowy błysk nad wodą, za szybki, żeby go naprawdę zobaczyć – i żołna, ptak tak kolorowy, że wygląda jak uciekinier z tropikalnej dżungli.

Zimorodek nad Gwdą czuje się jak w domu. Ma tu wszystko, czego potrzebuje: czyste, płytkie wody pełne drobnych ryb, piaszczyste skarpy do drążenia nor lęgowych i zalesione brzegi dające osłonę. Krajowa populacja zimorodka szacowana jest na dwie i pół do sześciu tysięcy par – to niewiele, biorąc pod uwagę rozmiary kraju. Dolina Gwdy jest jednym z miejsc, gdzie zagęszczenie par lęgowych jest wyraźnie wyższe od średniej. Warunki sprzyjające to czyste akweny, zalesione brzegi, piaszczyste skarpy i mnóstwo drobnych ryb – dokładnie taki zestaw oferuje Gwda pod Piłą.

Gwda w mieście – park na wyspie

W Pile Gwda robi coś niezwykłego dla rzeki o takim charakterze – wpływa w samo centrum miasta i zachowuje się przyzwoicie. Nie zalewa, nie śmierdzi, nie wstydzi się. Przeciwnie – opływa przepiękny park na wyspie, tworząc jedną z najładniejszych przestrzeni miejskich w północnej Wielkopolsce. Ten park to idealne miejsce na przerwę w trakcie spływu kajakowego: można wysiąść, rozprostować nogi, pójść na lody, a potem wrócić na wodę i płynąć dalej.

Od mostu na obwodnicy wałeckiej na północy do wylotu z miasta na południu Gwda wije się przez Piłę ośmiokilometrową wstęgą. Nurt jest tu spokojniejszy niż na leśnych odcinkach, ale woda pozostaje czysta. Na miejskich odcinkach rzeki można zobaczyć kaczki krzyżówki, łyski, łabędzie, a wczesnym rankiem – jeśli siedzisz cicho – czaplę siwą polującą na ryby w cieniu mostu.

Piła jest jednym z nielicznych miast w Polsce, które mogą się pochwalić rzeką pstrągową płynącą przez centrum. To zobowiązuje – i pilanie zdają się to rozumieć. Co roku odbywa się nad Gwdą społeczna akcja sprzątania brzegów – Operacja Czysta Rzeka – angażująca setki mieszkańców. Rzeka w mieście to nie tylko atrakcja turystyczna. To barometr – pokazuje, jak traktujemy to, co mamy najbliżej.

Hydroelektrownie – dziedzictwo i dylemat

Na szlaku Gwdy rozlokowanych jest kilka hydroelektrowni – w Lubnicy, Domyślu, Łomczewku, Podgajach, Jastrowiu, Ptuszy i Tarnowskim Młynie. Większość z nich tworzy małe jeziora zaporowe, które wymagają przenosek. Dla kajakarza to niewygoda – trzeba wyciągnąć kajak, przenieść go kilkaset metrów i zwodować ponownie. Ale same elektrownie są warte uwagi – niektóre działają od początku dwudziestego wieku i stanowią zabytki techniki wodnej, łączące przemysłową architekturę z krajobrazem rzecznej doliny.

Hydroelektrownie to jednak nie tylko zabytki. To także dylemat ekologiczny, z którym boryka się cała Europa. Z jednej strony produkują czystą energię z odnawialnego źródła. Z drugiej – każda tama to bariera dla ryb, przerwanie ciągłości rzeki, zmiana jej charakteru. Powyżej zapory woda jest wolna, ciepła, mętna. Poniżej – szybka, chłodna, natleniona. Pstrąg, który żyje poniżej, nie przejdzie na górę do tarła. Lipień, który urósł powyżej, nie zejdzie na dół do zimowiska. Na mniejszych dopływach Gwdy – Rurzycy, Piławie, Dobrzycy – buduje się przepławki i obejścia, przywracające rybom możliwość migracji. To drobiazgi w skali kraju, ale dla lokalnego ekosystemu – przełom.

Za Piłą – ku Ujściu

Na południe od Piły Gwda zmienia charakter. Rozlewa się szerzej, zwalnia, zaczyna meandrować wśród bezleśnej doliny z licznymi starorzeczami. To ostatnie dziewięć kilometrów przed ujściem do Noteci w Ujściu – miejscowości, której nazwa mówi wszystko. Krajobraz jest inny niż na leśnych odcinkach: otwarta przestrzeń, łąki, szuwary. Ale właśnie tu, w starorzeczach i rozlewiskach, gniazdują żurawie i czaple, a w szuwarach ukrywają się wodniki i bąki.

Wzdłuż rzeki na odcinku wielkopolskim przebiega tak zwana pozycja przednia Wału Pomorskiego – niemieckich umocnień obronnych budowanych przed drugą wojną światową. Bunkry, rowy strzeleckie, stanowiska ogniowe – część z nich stoi tuż nad brzegiem Gwdy, zarośnięta mchem i krzakami. Beton i stal, które miały służyć wojnie, dziś służą jako schronienia dla nietoperzy i jaszczurek.

Na szlaku Gwdy rozlokowanych jest kilka hydroelektrowni – w Lubnicy, Domyślu, Łomczewku, Podgajach i innych miejscach. Większość z nich tworzy małe jeziora zaporowe, które wymagają przenosek. To niewygodne dla kajakarza, ale same elektrownie są warte uwagi – niektóre działają od początku dwudziestego wieku i stanowią zabytki techniki wodnej.

Gwda jest rzeką, nad którą warto zamieszkać. Warto też nad nią przyjechać – choćby na weekend, z kajakiem lub wędką, albo po prostu z lornetką i kawą w termosie. Dojazd z Poznania to niecałe dwie godziny drogą numer 11. Najpiękniejszy odcinek do spływu to Krępsko-Piła, ale wymaga doświadczenia. Początkujący mogą zacząć od spokojniejszego fragmentu przez miasto. I nie zapomnijcie popatrzeć w górę – nad Gwdą zawsze coś lata.